SARS Ale nie bede Was pytac, czy sie szczepic, czy nie, bo czuje, iz - jak zwykle - zbagatelizujecie moj problem. A poza tym szczepionki nie ma i zanosi sie na to, ze nie bedzie. Btw, Protz, nie chce juz od Ciebie czulego wsparcia i cmokow, bo Ty na tym lotnisku mozesz miec kontakt z jakimis nosicielami z Chin, czy innego Dalekiego Wschodu. I na alta tez masz wchodzic w masce!!! Spogladnelam se dzis na fragment Faktow i mowili, ze eksperci wypowiadaja sie, ze epidemii podobnej do tych, ktore wczesniej dziesiatkowaly swiat (dzuma, czarna ospa, grypa hiszpanka) nie bedzie. No i pomyslalam sobie, ze ten SARS to jednak powazna sprawa, bo wczesniej do glowy by mi nie przyszlo porownywac tego nietypowego zapalenia pluc do dzumy czy hiszpanki. A skoro ekspertom przyszlo, to jednak cos jest na rzeczy. Nie darmo Moon mi wczoraj napisal, ze telewizja klamie. Z innej beczki, to zaczelam wczoraj czytac slownik. Wlasciwie to wcale nie jest z innej beczki, bo mi sie skojarzyla ta dzuma z wykladami ze staropolskiej na pierwszym roku. Porywajacy doktor opowiadal bardzo sugestywnie o sredniowiecznej Europie nawiedzanej epidemiami i tym, jak to sie odcisnelo na rozwazaniach o marnosci ludzkiej egzystencji. Na tychze samych wykladach tenze sam doktor pieknie tlumaczyl symbolike liczby wersow w Bogurodzicy i w ogole mial lekkiego hopla na punkcie liczb. A wczoraj slownik otworzyl mi sie na hasle liczba . I w ten sposob, juz zawsze Slownik mitow i tradycji bedzie mi przypominal o SARSie. Wlasciwie nie wiem, czemu o tym wszystkim pisze. Moze dlatego, ze jestem wcieta. Ech, wlasnie rozpoczal sie sezon ogniskowy. W sumie nie przepadam za ogniskami, bo smierdze potem dymem, ale juz sie wykapalam. Wlasciwie wykapalam sie jakies 3 godziny temu... Smutno mi sie dzis czytalo alta. Ani porzadnego dymu, ani zadnych czatow do odhaczenia. Kominek tylko opublikowal jakies bilingi i se poszedl. W pizdu se poszedl. Ale brzydko pisze... No coz - taka moda. No i przeczytalam wszystko od deski, do deski. Te 170+ postow, ktore napisaliscie przez caly dzien... Napisalam, co tam bylo do napisania. Pogadalam se na gadu, poczytalam inne grupy i czuje sie jakas nienasycona. No to moze ja jednak pojde studiowac ten slownik. Sygnaturka mnie niby do niczego nie zobowiazuje, jak mi uswiadomila Dolores, ale jakos tak glupio byc ignorantka. A moze lepiej byc ignorantka niz ignorowana? Kto to moze wiedziec... Pewnie wszyscy zignoruja tego posta (sama bym tak zrobila), ale to tez dla mnie zadna nowina. Wiec jestem sobie ignorowana ignorantka. Na to pierwsze nie mam wplywu, na to drugie moze jeszcze cos zaradze. Jeszcze tylko sobie zajaram mentolka. Fajnie jest wiosna, bo mozna cala noc siedziec przy otwartym oknie. Wlasnie przejechal pobliska szosa jakis samochod. No i gdzie Ci ludzie tak jezdza po nocy? A moze to juz ktos do pracy idzie? A ja jestem, prosze pana, na zakrecie. Moje prawo to jest panskie lewo. Pan widzi: krzeslo, lawke, stol, a ja - rozdarte drzewo. Bo ja jestem, prosze pana, na zakrecie. Ode mnie widac niebo przekrzywione. Pan dzieli kazda zime, kazdy swit na pol. Pan kocha swoja zone. Pora wracac, bo papieros zgasnie. Nied?ugo, prosze pana, bedzie rano. Zona czeka, pewnie wcale dzis nie zasnie. A robotnicy wstana. Chyba rzeczywiscie juz wstaja... Dobranoc, Alcie. A wlasciwie dzien dobry Wam, ktorzy w nocy spicie. Ja sobie jeszcze chwile posiedze, poszukam moich motylkow, bo sie gdzies rozbiegly, a potem tez pojde.
